Przychodzi atrakcyjna kobieta do ginekologa. Ten ją bada i wyciąga kolejno: pięciozłotówkę, podkładkę cynkowaną, zgnieciony kapsel i stary żeton. Oczom nie wierzy.
- No co też, pani kochana, wpadło pani do głowy żeby takie śmieci sobie wtykać?
- To nie tak, panie doktorze. Wczoraj była nasza rocznica ślubu. Żeby zrobić miłe powitanie jak mąż wróci z pracy, rozebrałam się i na golasa schowałam w przedpokoju, w szafie między futrami. Wystawiłam tylko wypiętą pupę, ot tak - żeby miał miłą niespodziankę. Nie przewidziałam, że po drodze spotka swoich czterech siostrzeńców i przyprowadzi ich ze sobą. No i wchodzą do mieszkania, a dzieciaki od razu z pytaniem do mojego męża:
- Wujek, a co to?
A ten debil na to:
- Nooo... skarbonka!